wróć
  • do strony głównej >

    skomentuj
  • napisz do nas
  • Pytania i odpowiedzi

  • Co to jest właściwie ta edukacja domowa?
  • Dlaczego edukacja domowa?
  • Jak wygląda typowy dzień w szkole domowej?
  • Czy rodzice są wystarczająco wymagającymi nauczycielami?
  • Czy rodzice muszą być jakoś specjalnie przygotowani aby uczyć swoje dzieci?
  • Dlaczego niektórzy rodzice nie chcą posyłać swoich dzieci do szkół publicznych?
  • A co z kontaktami z równieśnikami? Czy takie dzieci nie będą aspołeczne, ze skłonnością do izolacji?
  • Skąd wiadomo, że nauczanie domowe przynosi efekty?
  • Czy edukacja domowa jest w Polsce legalna?
  • Czy sytuacja w Polsce jest dość typowa dla innych byłych sowieckich satelit?
  • Jak załatwić zezwolenie na naukę w domu? Czy są jakieś wymagania wiekowe dla dziecka?
  • Czy szkoły domowe są zagrożeniem dla szkół publicznych?





  • Co to jest właściwie ta edukacja domowa?

        Edukacja domowa czyli home schooling polega na uczeniu dzieci w domu. Najczęściej przez własnych rodziców, ale także przy pomocy innych rodziców-nauczycieli. Dzieci uczone w ten sposób często uczą się także poza domem, w większych grupach, a czasem biorą też udział w niektórych lekcjach w szkołach publicznych. Taka forma edukacji jest legalna między innymi w całych Stanach Zjednoczonych, Anglii, Australii, Portugalii, Chile czy Taiwanie, gdzie rodzice nie mają większego problemu z regulacjami rządowymi. W gros innych krajach, edukacja taka jest również legalna, ale podlega mniejszym lub większym regulacjom. Edukacja domowa jest z wielu powodów właściwym sposobem nauczania i właśnie dlatego powinna być całkowicie legalna w Polsce. Właściwie nie chodzi o to, aby jak najwięcej ludzi to robiło, ale o to, żeby uczący w domu rodzice nie mieli z tego powodu kłopotów prawnych.


  • skocz do góry





  • Dlaczego edukacja domowa?

        Rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. To na nich spoczywa w pierwszym rzędzie obowiązek ich uczenia. Jeśli nie czują się na siłach mogą posyłać je do szkół. Wielu rodziców jest jednak w stanie poradzić sobie samemu, ba, są nawet pedagogami i nauczycielami. Dlaczego więc nie mieliby mieć do tego prawa? Przykład: małżeństwo: fizyk i mgr filologii polskiej. Czy taka para nie może uczyć swoich dzieci w domu (tato przedmiotów ścisłych, a mama humanistycznych)? Jeżeli sytuacja materialna rodziny pozwala mamie na zostanie w domu, może ona uczyć w dowolnych godzinach, a tato w weekendy lub po pracy. W przypadku rodziców bezrobotnych, sprawa wydaje się jeszcze łatwiejsza. Poza tym, o czym zapominają przeciwnicy tego typu uczenia, rodzice-edukatorzy domowi często korzystają z pomocy innych rodziców-edukatorów. Nie ma więc mowy o tym, że dzieci bywają niedouczone z jakiegoś przedmiotu, czy że brakuje im kontaktu z równieśnikami. Wszystko jest zresztą kwestią organizacji. A organizacja czasu w szkołach domowych jest o wiele bardziej efektywna niż w szkołach (nie marnuje się go na dyscyplinowanie uczniów, sprawdzanie obecności, przechodzenie z klasy do klasy, etc.).


  • skocz do góry





  • Jak wygląda typowy dzień w szkole domowej?

        Typowy dzień praktycznie nie istnieje, wszystko wygląda różnie w zależności od domu. W USA czasami taki dzień zaczyna się od modlitwy, lektury Biblii, potem czytanie i pisanie wypracowań. W niektórych domach taka praca z dziećmi jest mniej zorganizowana. Jak opowiadała jedna z mam: „moja córka czytając gazetę natrafiła na termin „orwellowski”, no więc poszłyśmy wypożyczyć film „Rok 1984 r. i potem o tym dyskutowałyśmy”. Nauka chemii czy fizyki odbywać się może podczas gotowania przy obserwacji procesów rozpuszczania się substancji, dyfuzji, parowania, zamarzania, etc. Dużo zależy od pomysłowości rodziców.

        Jedna z rozmówczyni, Celeste Kostyniuk, mama nauczająca w domu powiedziała, że łatwo jest sprawdzić, czy rodzice dobrze uczyą w domu: „Po prostu zadaj sobie cztery pytania: „Czy kochasz swoje dziecko ? Czy chcesz żeby poznawało świat ? Czy jest ono szczęśliwe? I czy się czegoś nauczyło ?”. Wszystko wydaje się takie proste kiedy kocha się swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej!

        O typowym dniu opowiada Michael McBride z USA, edukowany w domu przez większość swojego życia | wywiad z M. McBride’em tutaj >>> | :
        - Codziennie rano około 8:30 zaczynałem naukę pod kierunkiem mamy. Zamiast chodzić do szkoły zabierałem się za czytanie, pisanie, liczenie i inne przedmioty w domu. Wszystko pod okiem mamy. Potem była przerwa na lunch i dalsza nauka. W latach szkoły podstawowej uczyłem się 3-4 godziny dziennie, później - w latach szkoły średniej - więcej, bo 7-8 godzin dziennie. W sumie w domu uczyłem się przez 11 lat, od siódmego do osiemnastego roku życia. Początkowo uczyła mnie mama, ale z biegiem czasu stawałem się coraz bardziej samodzielny i odpowiedzialny za swoje wykształcenie. Uczyłem się z podręczników, kaset wideo i innych pomocy naukowych przygotowanych specjalnie dla domowych uczniów.

        Opowiada Jack Van Noord o typowym dniu swoich dzieci: Anniki i Elizy | wywiad z Jack'iem' Van Noord'em tutaj >>> | :
        - Annika uczy się dwie, dwie i pół godziny dziennie. Siedzi tak jak w szkole na krzesełku i ma swoją ławeczkę. Czyta, generalnie moja żona czyta, Annika pisze różne wypracowania. Uczy się historii, literatury, muzyki. Korzystamy z metody „A Beka” i „Elijah” - dość religijne, trochę uwzględniają wiedzę polityczną.
        Każdego miesiąca moje dzieci poznają nowego malarza. Kiedyś było tak, że na każdy obraz moja malutka córeczka Eliza mówiła: „Monet”. Pewnego razy poszliśmy do muzeum, i ona wskazała obraz Moneta i powiedziała Monet. Ona ma trzy latka !
        Uważam, że spoczywa na mnie odpowiedzialność, mam obowiązek wobec Boga wychować właściwie moje dzieci. Dlatego chcemy, żeby były wychowane najbardziej „po bożemu” teraz, kiedy one są z nami i mamy wpływ na ich ukształtowanie.
        Gdybym uważał, że ktoś inny może nauczyć moje dzieci lepiej, powierzyłbym je mu. Niestety szkoły prywatne, czy prowadzone przez kościół są bardzo drogie w Stanach Zjednoczonych Takie idealne miejsce musiałoby być szkołą chrześcijańską i reprezentować akademickie nauczanie skupiające się na Chrystusie. Do tego musiałoby być także w dzielnicy sympatycznej do życia.


  • skocz do góry





  • Czy rodzice są wystarczająco wymagającymi nauczycielami?

        Odpowiada Michael McBride z USA | wywiad z M. McBride’em tutaj >>> | :
        - Jeżeli z czymś nie potrafiłem sobie poradzić, musiałem siedzieć nad tym tak długo, aż wszystko zrozumiałem. Rozwiązywałem testy, quizy, krzyżówki, czy inne zadania aż do skutku. Mama oceniała mnie tak, jak na to zasługiwałem.


  • skocz do góry





  • Czy rodzice muszą być jakoś specjalnie przygotowani aby uczyć swoje dzieci?

        Odpowiada Jack Van Noord z USA | wywiad z Jack'iem' Van Noord'em tutaj >>> | :
        - Właściwie znane mi są takie badania (Home Schooling Legal Defence Association czy Christian Home Educators Coalition), które dowiodły, że fakt, że nauczyciele mają jakieś papierki, certyfikaty nie ma znaczenia dla postępów dzieci. To się więc odnosi także do nauczycieli- rodziców.


  • skocz do góry





  • Dlaczego niektórzy rodzice nie chcą posyłać swoich dzieci do szkół publicznych?

        Odpowiada Jack Van Noord z USA | wywiad z Jack'iem' Van Noord'em tutaj >>> | :
        - Bo nie jest to dobry model. Szkoły działają jak fabryka. Produkują podobne produkty. Uczy się przecież zawsze w kierunku do średniego poziomu. Jeśli masz trochę inne dziecko, system edukacyjny tego nie uwzględnia. Nie uwzględnia ani dzieci autystycznych, ani szczególnie zdolnych. Nikt się tym specjalnie nie interesuje.
        Nie ma to nic wspólnego z modelem wolnorynkowym, który dostosowuje popyt do podaży.


  • skocz do góry





  • A co z kontaktami z równieśnikami? Czy takie dzieci nie będą aspołeczne, ze skłonnością do izolacji?

        To podstawowy zarzut wobec szkół domowych - twierdzenie, że dzieci takie nie będą potrafiły zachować się wśród ludzi. Jest to argument fałszywy z wielu powodów. Po pierwsze, dzieci takie często uczą się w grupach, więc wcale nie są pozbawione kontaktów z rówieśnikami. Po drugie, jeśli nie uczą się w grupach, często po lekcjach domowych uczęszczają na różego typu zajęcia sportowe czy artystycznie gdzie spotykają inne dzieci. Po trzecie, dzieci uczą się jak się zachowywać od starszych, i to powinno być dla nich wzorem. Każdy wątpiący w korzyści płynące z tego, że dziecko jest częściowo izolowane od rozwydrzonych skupisk młodych ludzi powinien przejść się do pierwszej lepszej szkoły publicznej i zobaczyć, jak te dzieci zachowują się na korytarzach, w szatniach, co robią w ubikacjach, itp. Jeśli ktoś uważa, że edukacja domowa produkuje odludków czy dziwaków, niech popatrzy wkoło siebie. O ile mi wiadomo praktycznie nikt w Polsce nie przeszedł przez szkołę domową, a i tak dziwaków pełno! Do tego, przecież dzieci potrafią się izolować w grupach, także w szkole. Relacja pomiędzy dzieckiem edukowanym w domu a jego tedencją do izolacji czy aspołeczności nie jest prawdziwa.

    Procentowy udział uczniów edukowanych domowo w różnych zajęciach poza domem (w:) B. Ray, Strenghts of Their Own - Home Schoolers Across America, 1997



  • kliknij miniaturkę


  •     „A co z kolegami i koleżankami? Czy Ci ich nie brakowało?” - opowiada Michael McBride z USA | wywiad z M. McBride’em tutaj >>> | , uczony w domu przez większość swojego życia:

        - Nie, w latach szkoły podstawowej razem ze mną uczyli się dwaj moi bracia. Później, gdy byłem starszy, dołączałem do grup składających się z 10-20 uczniów, którzy podobnie jak ja zdobywali wiedzę nie w szkole, ale w domu. Przede wszystkim jednak byłem mocno związany z różnymi grupami, które istniały blisko naszego domu: sportowymi, muzycznymi, przykościelnymi. Muszę przyznać, że nie zawsze było to łatwe. Nie każda grupa chce cię przyjąć. Ja byłem szczęściarzem, bo bardziej lubiłem muzykę niż sport.

        Odpowiada Jack Van Noord - nauczyciel w szkole publicznej i nauczający swoje dzieci w domu | wywiad z Jack'iem' Van Noord'em tutaj >>> | :
        - Mój przyjaciel, który się tym zajmuje odpowiedziałby w ten sposób. Proszę przejść się korytarzami szkół, i powiedziać mi, które z tych zachowań chcielibyście aby wasze dziecko przyjęło jako wzór zachowania? Jeśli dzieci i młodzi ludzie mieliby socjalizować się tylko wśród swoich rówieśników, mielibyśmy to, co przedstawił w swojej książce William Golding „Władca much”.
        Wracając do idei socjalizacji w sensie ogólnym. Christopher Schect w książce „A Critique of Modern Youth Ministry” opisał to zjawisko. Na przykład pisał o tym, że pojęcie nastolatka jest wymysłem naszego wieku, powstałym jakieś 70, 80 lat temu. Ani w Biblii, ani w purytańskiej Anglii nie ma żadnych odwołań do stratyfikacji społeczeństwa według wieku. Mówi się raczej o grupach od lat 7 do 70- ciu żyjących razem i w ten sposób się wychowujących. Dlaczego więc wsadzamy kilkaset dzieci w jednym wieku do jednego budynku i tam ma odbywać się proces wychowania i nauczania?


  • skocz do góry





  • Skąd wiadomo, że nauczanie domowe przynosi efekty?

        Efekty nauczania domowego najlepiej jest pokazać na uczniach amerykańskich, gdyż tam ruch ten jest liczny i ma znacząco długą tradycję. Według amerykańskiego Departamentu Edukacji jest ich około 850 tys. (2001 r.), za to organizacje homeschoolingujące mówią o 2 i pół miliona uczniów. Trudno ich zliczyć, bo w kilku stanach rodzice nie mają obowiązku się rejestrować czyli zgłaszać komukolwiek faktu uczenia w domu.
        Lawrence Rudner, ekspert od analizy ilościowej zajmujący się wynikami uczniów szkół domowych („Scholastic Achievement and Demographic Characteristics of Home School Students”) przedstawił swoje wyniki w 1998 r. Dotyczyły one 20 tys. 760 osób, z 11 tys. 930 rodzin. Wyniki okazały się niezwykle korzystne dla uczących się w domu. We wszystkich dziedzinach i na każdym poziomie uczniowie ci byli lepsi niż ich koledzy ze szkół publicznych i prywatnych- mowa o uczniach od poziomu kindergarden do dwunastej klasy (18 lat). 25 % z wszystkich uczących się w domu, którzy przeszli do szkół, zostali zapisani o co najmniej klasę wyżej. Generalnie średni uczeń po szkole domowej w wieku ośmioklasisty (14 lat) plasuje się o cztery klasy wyżej niż jego rówieśnik uczony w innych systemach. Według the American College Testing Program (całkowicie bezstronny) osoby uczone w domu także okazały się najlepsze- lepsze nawet niż uczniowie ze szkół prywatnych. Podczas gdy średnia ocen z egzamin dla absolwentów liceum (test ACT) dla wszystkich pozostałych studentów wynosiła 21 punktów, uczeni w domu mieli średnią 22,8. Czasem, czy szczegónie w USA, wydaje się więc sprawą dość paradoksalną, że rząd czy szkoły publiczne domagają się jakiejkolwiek kontroli nad uczącymi się w domu, czy dostosowywania programu do poziomu szkół publicznych.
        Państwo czy społeczeństwo może zyskać na pozwoleniu rodzicom na nauczanie w domu nie tylko dlatego, że zyska wykształconych obywateli. Badania nad edukującymi się w domu uczniami w USA dowiodły, że żadne z nich nigdy nie było na zasiłku, nigdy nie pozostało bez pracy ani nie zwracało się o pomoc społeczną.
        Szkoły domowe wzmacniają również rodzinę jako całość poprzez budowanie więzów pomiędzy rodzicami a dziećmi. W przyszłości może to stanowić dobry opór przeciw zagrożeniu sektami czy różnego typu komunami.


  • skocz do góry





  • Czy edukacja domowa jest w Polsce legalna?

        Odpowiada Chris Klicka, adwokat z Home School Legal Defence Association w stanie Wirginia w USA | tutaj wywiady z K. Klicka - pierwszy >>> i drugi >>> |:
        -Tak, polska Konstytucja (z 1997 r.) gwarantuje prawo do wyboru nauczania domowego. Artykuł 70 punkt 3 mówi: „Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne”. Niektórzy polscy rodzice próbują więc spokojnie, po cichu nauczać w domu, ale jakoś nie mają dużego poparcia ani uznania.
    Z kolei Ustawa o systemie oświaty z września 1991 r. ogranicza niestety wolność do nauczania domowego. Artykuł 16 punkt 8 mówi: „Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie dziecko mieszka, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas szkoły podstawowej lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego”.

    Nowe przepisy dot. edukacji domowej


  • skocz do góry





  • Czy sytuacja w Polsce jest dość typowa dla innych byłych sowieckich satelit?

        Odpowiada Chris Klicka, adwokat z Home School Legal Defence Association w stanie Wirginia w USA | tutaj wywiady z K. Klicka - pierwszy >>> i drugi >>> |:
        - Nie, ponieważ na przykład na Węgrzech nauczanie domowe kwitnie. Odbywają się tam konferencje na temat domowego nauczania dwa razy do roku. W Czechach rząd oficjalnie uznał nauczanie domowe dla dzieci do 12 lat. Pracujemy teraz z osobami z Czech, aby powalczyć o legalizację tej formy nauczania na poziomie liceum. Także parlament rumuński debatuje aktywnie nad nauczaniem domowym i ustawa dotycząca nowego prawa ma być przyjęta na początku przyszłego roku. W Bułgarii rząd po cichu pozwala na nauczanie domowe. Polska jest tutaj niestety zapóźniona. Traktowanie nauczania domowego jest bardzo złe. A przecież nauczanie domowe działa! Tacy uczniowie mają dużo lepsze wyniki niż ich równieśnicy ze szkół publicznych czy prywatnych. Polska powinna szybko to zrozumieć, uznać i zalegalizować tę formę nauczania. Nauczanie domowe będzie korzystne dla Polski nie tylko na poziomie nauczania, ale także na poziomie moralnym. To naprawdę pomoże Polsce!


  • skocz do góry





  • Czy szkoły domowe są zagrożeniem dla szkół publicznych?

        Nie, jeżeli polskie środowisko nauczycielskie uświadomi sobie, że rodziców uczących w domu jest w USA 1 %, a w innych krajach liczba ta jest liczona w promilach, może przestanie patrzeć na to zjawisko jako na zagrożenie. W USA tak częściowo jest. Jenni Gaster Sopko, public relations meneger National Parent Teachers Association przyznała, że jej organizacja ma ważniejsze problemy na głowie niż szkoły domowe. Inni przedstawiciele środowiska nauczycielskiego w USA mają trochę odmienne zdanie. Gail Purkey public relations director Illinois Federation of Teachers zaniepokojona jest faktem, że w stanie Illinois rodzice mogą uczyć według własnego programu. „Uczniowie szkół publicznych mają standardy, testy i wszyscy wiedzą jak dobra jest szkoła”. Albo jak zła. Czego Purkey jednak nie mówi. Niemniej jednak środowiska nauczycielski w USA nie kwestionują sensowności i, co najważniejsze, jakości szkół domowych, domagają się „tylko”ich standaryzacji.W niektórych stanach USA taka standaryzacja istnieje. Programów i pomocy do uczenia domowego istnieje w USA tak dużo, że sławny Amazon.com zdecydował się na otworzenie specjalnego sklepu dla takich rodziców.


  • skocz do góry