wróć skomentuj |
Matthew Dueholm Tłumaczenie: Natalia Dueholm „Szkoła może umożliwić dzieciom edukowanym domowo uczestniczenie nawet w dodatkowych zajęciach w szkole”- wywiad z Gail Purkey, public relations director Illinois Federation of Techers (Federacja Nauczycieli Illinois)
Jaki jest według Pani największy problem z edukacją domową?
Problemem są materiały, które używają domowi edukatorzy. W Illinois mogą oni używać wszystkiego, co im się podoba. Nie mamy nad tym żadnej kontroli. Uczniowie szkół publicznych podlegają pewnym standardom i egzaminom i na ich podstawie wiadomo, czy szkoła ma słabe wyniki czy dobre. Według organizacji, którą reprezentują edukacji domowa powinna podlegać takim samym standardom jak szkoły publiczne w Illinois. Moglibyśmy np. patrzeć na materiały, które używają rodzice w domu, ale rodzice nie muszą rejestrować faktu, że edukują domowo. Nie mamy więc właściwie z nimi kontaktu. Szkoły publiczne podlegają regulacjom i kryteriom. Jeśli rodzice decydują edukować dzieci w szkole, chcemy być po prostu pewni, że w takiej edukacji też są standardy. Obecnie w Illinois nie ma żadnego mechanizmu sprawdzającego, więc nie mamy pojęcia co tam się dzieje. Wiem, że dzieci edukowane domowe czasem mogą uczestniczyć w regularnych zajęciach szkolnych. Czy uważa Pani, że dzieci edukowane domowe powinny mieć prawo do uczestniczenia w dodatkowych zajęciach oferowanych przez szkoły publiczne (np. teatr, sport, języki obce, muzyka)? Uważam, że nie, jeśli dany uczeń jest edukowany domowo, to nie powinien. Jednak to zależy od szkoły i szkoła może umożliwić dzieciom edukowanym domowo uczestniczenie nawet w dodatkowych zajęciach w szkole. Czy obecnie temat edukacji domowej jest uważany za problem przez Federację Nauczycieli Illinois. Nie, w tym roku nie było żadnej rezolucji z tym związanej i z powodu kryzysu budżetowego mamy ważniejsze sprawy do rozwiązania. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Matthew Dueholm. Tłumaczenie: Natalia Dueholm Maj 2003 Foto: z archiwum Państwa Dueholm. |