wróć skomentuj |
Marek Glogier
O nauczaniu domowym raz jeszczeW USA oraz w Kanadzie tzw. „home schooling” (nauczanie w domu) zatacza coraz szersze kręgi. Jak wynika z najnowszych doniesień w Kanadzie dotyczy to 80 tysięcy dzieci, w USA objęło już milion. Szczegóły dotyczące tej akcji referuje kanadyjski dwumiesięcznik „Michael” wydawany przez Instytut Sprawiedliwości Społecznej Louisa Evena w Rougemont (Quebec). Pismo - ukazujące się w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim i polskim (nr 15 z I-II/2002) przytacza obszerny raport Instytutu Frasera - konserwatywnego ośrodka nauk społecznych w Vancouver, który wyjaśnia źródło motywacji rodziców wybierających ten rodzaj nauczania. Głównym bodźcem jest niezadowolenie z edukacji publicznej oraz niski poziom nauczania w szkołach katolickich. Zgodę na nauczanie domowe rodzice otrzymują z ministerstwa edukacji tej prowincji, którą zamieszkują. Ustawodawstwo prowincji bywa zróżnicowane, np. Alberta jest jedyną prowincją, która finansuje nauczanie domowe. Raport podkreśla, że dzieci kształcone w domu mają większe zdolności społeczne oraz lepsze wyniki w matematyce i czytaniu. Podobne dane przedstawia raport Instytutu Cato z Waszyngtonu, czytamy w nim, że dzieci kształcone tą metodą osiągają najwyższe oceny na testach standardowych i przewyższają innych uczniów na egzaminach wstępnych do szkół średnich. Marek Glogier Ten fragment ukazał się w ramach prasówki w piśmie Akademii Pedagogicznej w Krakowie, „Konspekt”, nr 11, lipiec 2002. Zamieszczamy za zgodą Autora. |